s

2019 Norwegia

kilka słów wstępu

DWA UAZY PO PÓŁNOCY

Dokąd można się wybrać starymi, zdezelowanymi autami? Do sołtysa po pomoc, do gospodarza po swojskie jaja, do lasu na terenowe manewry. Można też namówić przełożonego na 3-4 tygodniowy urlop i wyjechać do Azji Centralnej ocierając się o granicę z Chinami. Tak właśnie wyglądały nasze wyprawy w latach 2017 oraz 2018, gdzie pod hasłami kolejno ``Na słońca Wschód, bo szkoda Zachodu`` oraz ``Jedwabnym Szlakiem`` przejechaliśmy łącznie 27 tys. km, przemierzając przy tym przez 14 krajów i Morze Kaspijskie. Tak było, bez ściemy.

Tego roku obieramy inny kierunek i zmagać się będziemy z przełęczami górskimi w Norwegii w ramach trasy mającej na celu okrążenie Morza Bałtyckiego. Niemałym wyzwaniem dla nas będzie dotarcie na koło podbiegunowe, a dla naszych maszyn zapewnienie komfortowej temperatury w ich przewiewnych kabinach. Do tego Laponia, Obwód Murmański, Petersburg i wiele innych ciekawych miejsc przed powolnie wędrującymi dwoma UAZami po północy. Jak przy każdej wcześniejszej wyprawie całemu przedsięwzięciu towarzyszyć będzie pewien aspekt charytatywny. Tym razem postaramy się spełnić marzenie Julki, podopiecznej fundacji Mam Marzenie.

NA UAZACH DLA JULKI

To właśnie w spełnieniu marzenia tej młodej fanki m. in. Elsy, syrenki Ariel czy kucyków Pony zaangażowaliśmy się przy okazji organizacji naszego przedsięwzięcia wyjazdowego. Informowaliśmy wcześniej, że chcielibyśmy pomóc w realizacji marzenia podróżniczego, a takim właśnie urzekła nas Julia, która pragnęła wybrać się do świata bajek w Disneylandzie.

Polska - Szwecja - Norwegia - Rosja - Estonia - Łotwa - Litwa

POTOP SZWEDZKI

Dlaczego publikujemy dopiero teraz, po tygodniu wojaży? Spieszymy z wyjaśnieniem. Pierwsze 7 dni minęły pod znakiem awarii. A jeżeli już używamy słowa „pod” to pewnie wiecie, że to nieodłączny przyimek słowa uaz – pod uazem. A teraz po kolei i dość skrótowo pierwszy tydzień.

Zaczęło się oczywiście od wyjazdu z Tczewa do Gdyni, skąd zaplanowaną mieliśmy przeprawę tratwą do Karlskrony. Na wjeździe do portu pierwsze problemy organizacyjne, ale wrzuciliśmy to w koszty ogólne budżetu i zakotwiczamy na promie. Wśród załogantów pełen entuzjazm oraz dobre, częściowo poweselne nastroje, które towarzyszyły nam przez cały, spokojny rejs. Wieczorem, po postawieniu stopy na skandynawskiej ziemi montujemy maszty z flagami narodowymi oraz tczewskim herbem. Pierwsze wrażenie na trasie dosyć optymistyczne, ponieważ przez Szwecję prowadziły nas dobre jakościowo drogi, częstując już skromnie górskimi aspektami. Tak spokojnie śmigając planowaliśmy na poranek dotrzeć w okolice Oslo. Finalnie nie docieramy ani do Oslo, ani w wyznaczonym czasie. Szwecja dała się we znaki brakiem stacji LPG, co oczywiście skutkuje holowaniem „pustynnej burzy”. Później w czarnym zaczynają się problemy ze zmianami biegów i z buta na 4 biegu wjeżdżamy na stację paliw i rozbijamy obóz. W trakcie rozkładania pompki sprzęgła i wysprzęglika na czynniki pierwsze zaczyna padać deszcz i hasztagujemy to potopem szwedzkim. Między uazami rozwijamy dużą plandekę i właśnie przestaje padać deszcz. O ironio. Natomiast ze względu na męczący dzień rozkładamy pod owym zadaszeniem stoliki, krzesła i gramy partyjkę w chińczyka.

Przełęcz ocalonych

hjjjjjjjjjjjjjjjjjj

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit sed.

Obserwuj nas