Złombol 2026 – Operacja „Pustynny Bulbulator”

Klamka zapadła. Oficjalne ogłoszenie mety 20. jubileuszowej edycji wbiło nas w fotele (co przy twardości siedzeń w UAZ-ie grozi trwałym uszczerbkiem na kości ogonowej). Choć decyzję o wzięciu udziału w Złombolu podjęliśmy jeszcze przed poznaniem destynacji, to kiedy usłyszeliśmy: Maroko, nasze dwie legendarne rzęchżączki dostały nagłego przypływu ciśnienia w oponach, a wały napędowe zaczęły radośnie popiskiwać.

Zamiast luksusowych wakacji z drinkiem z palemką i klimatyzowanymi pomieszczeniami, oraz wygodnego kamperowania wybieramy kolejną przygodę. Zapach przepracowanego oleju, afrykański żar i symfonię silnika, która dla postronnych brzmi jak stado rozzłoszczonych prosiaków zamkniętych w betoniarce pełnej gruzu, a dla nas – jak najczystszy heavy metal.

Mobilizujemy się na dwa auta. Ci co śledzili nasze wcześniejsze poczynania nie będą zaskoczeni, dlaczego dwa UAZ-y? Bo to jest właśnie ekipa “Na Uazach w Świat”. No i dlatego, że jeden to za mało do holowania… W relacjach z poprzednich wypraw zawsze podkreślaliśmy i tym razem szerzymy tę radosną nowinę: w grupie raźniej, a w dwa UAZ-y – statystycznie większa szansa, że chociaż jeden dojedzie do granicy województwa śląskiego. Nasze maszyny to nie są zwykłe samochody. To pocioty czołgu i wywrotki, których technologia zatrzymała się w czasie mniej więcej wtedy, gdy wynaleziono koło, zapominając całkowicie o komforcie. Na szczęście w nieszczęściu Uazy to konstrukcje proste jak budowa cepa, ale i toporne jak dowcipy wujka na weselu. Naprawia się je metodą na trytytkę, drut i szczyptę mechanicznej nekromancji. W warunkach marokańskiej pustyni, gdzie nowoczesne SUV-y z komputerami pokładowymi zamieniają się w drogie przyciski do papieru, nasz brak jakiejkolwiek elektroniki jest naszym największym atutem. W środku UAZ-a panuje mikroklimat zbliżony do wnętrza aktywnego wulkanu. Przy 40 stopniach na zewnątrz, stalowe blachy zamieniają kabinę w gigantyczną frytkownicę. Pewnie będziemy jedną z ekip, która dotrze na metę wysmażeni jak steki w stanie „well-done”.

Zgodnie z dyrektywami z zlombol.pl, harmonogram tej radosnej tułaczki wielki Start odbędzie się 27 czerwca 2026 r., spod Stadionu Śląskiego w Chorzowie. Będziemy tam stać w chmurze niebieskawego dymu, dumnie prezentując nasze rdzewiuchy. Trasa liczyć będzie ponad 3500 km w jedną stronę. Ogólnie zaplanujemy ją najprawdopodobniej przez Alpy i Lazurowe Wybrzeże, gdzie będziemy wyglądać, jak ubodzy krewni z dalekiego wschodu, a dalej już promem do Afryki. Meta to Ras el Ma w Maroko. Jeśli dojedziemy, jest szansa, że lokalne wielbłądy padną ze śmiechu, widząc nasze „pustynne krążowniki”.

Garażowe czary i wihajstry

Aktualnie nasze życie towarzyskie przeniosło się pod podwozia, gdzie rozpoczęliśmy uprawiane są garażowych czarów. Klasycznie do zrewidowania mosty i skrzynie. Musimy sprawdzić, czy tryby nie wyją jak potępione dusze, a olej nie ma konsystencji budyniu czekoladowego. Piasek pustyni to dla zębatek najlepszy peeling, którego chcielibyśmy uniknąć. Do tego weryfikacja systemu chłodzenia, poszukiwanie być może całkiem niepotrzebnego bulbulatora i innych tajemniczych części, które odpadają przy każdym trzaśnięciu drzwiami, a mimo to auto dalej jedzie.

Misja Charytatywna

Tu warto przypomnieć najważniejszy aspekt Złombola. Pamiętajcie, to nie jest wyścig po puchar z plastiku. To rajd po uśmiech dzieciaków! 100% wpłat od Darczyńców leci prosto do domów dziecka. My sami opłacamy paliwo, mandaty za „nadmierną emisję wszystkiego” i łapówki dla pustynnych chochlików.

Chcecie, żeby Wasze logo dumnie zdobiło burtę maszyny, która wygląda, jakby przeżyła trzy wojny światowe i jedną inwazję obcych? Już niedługo rusza “sprzedaż” powierzchni reklamowych na naszych pustynnych bolidach. Miejsca na maskach ubywa szybciej niż płynu hamulcowego, a cel jest szczytny, także jeżeli jesteście zainteresowani to szybciutko, szybciutko zapraszamy do kontaktu.

Post a Comment

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit sed.

Obserwuj nas